Dawno nie widziałam filmu, który pomimo swego patosu tak bardzo by mnie poruszył, Lars von Trier i musical, to byłoby za proste. Powstał film,, gdzie elementy musicalu są niczym piękny sen. Trudno powiedzieć, jakie uczucie dominuje, czy ulga kiedy nadchodzi, czy rozdzierająca rozpacz, kiedy się kończy i powracamy do tragicznej rzeczywistości. Nie widzę nikogo innego na miejscu Bjork. Głos, sposób bycia, charakterystyczna uroda. Cały czas nasuwały mi się skojarzenia z Bess w "Przełamujac fale", podobnie naiwna w swej dobroci bohaterka, zagubiona w okrutnym świecie. Jedyny film na którym płakałam.
AniaRabczuk
napisał(a) o Tańcząc w ciemnościach (10)
Dawno nie widziałam filmu, który pomimo swego patosu tak bardzo by mnie poruszył, Lars von Trier i musical, to byłoby za proste. Powstał film,, gdzie elementy musicalu są niczym piękny sen. Trudno powiedzieć, jakie uczucie dominuje, czy ulga kiedy nadchodzi, czy rozdzierająca rozpacz, kiedy się kończy i powracamy do tragicznej rzeczywistości. Nie widzę nikogo innego na miejscu Bjork. Głos, sposób bycia, charakterystyczna uroda. Cały czas nasuwały mi się skojarzenia z Bess w "Przełamujac fale", podobnie naiwna w swej dobroci bohaterka, zagubiona w okrutnym świecie. Jedyny film na którym płakałam.
Zaloguj się aby skomentować lub połącz przez Dołącz przez Facebook